|
|
| |

|
 |
STANISŁAW ANIOŁ (Gospodarz Anioł)
Roman Wilhelmi
Sprawca całego zamieszania. Bez niego nie byłoby filmu, historii PRL-u, tego serwisu. Można na temat Stanisława Anioła pisać opasłe tomiska. To przecież wypadkowa polskich wad i postaw (albo "wad postawy"). Można także skwitować jego postać krótkim: typowy karierowicz. Ale jedno i drugie byłoby krzywdzące dla tej postaci. Chamstwo, brak wykształcenia, przebiegłość z jednej strony. Ale z drugiej? Spójrzcie na jego niepewność gdy towarzysz Winnicki oświadcza mu, że długo tu miejsca nie zagrzeje. Przypatrzcie się szczeremu uniesieniu, gdy mówi "...a program jest słuszny! Ale z tymi ludźmi nie da sie go zrealizować!".
Oczywiście cała paleta odczuć, charakterystyka drobnych gestów, mimika, to wszystko zasługa wspaniałego aktora Romana Wilhelmiego, bez którego rola ta nie byłaby wybitną. Nacechowaną swoistą demonicznością i lekką nutką tragizmu.
Kimże zatem jest Stanisław Anioł? Zięć pułtuskiego notabla, kierownik wydziału kultury miejscowego urzędu, rozpoczynający karierę jako gospodarz domu, po to żeby odbić się od dna i... już tylko w górę. Wielkie marzenie małych ludzi - władza. Czy aż tak dużo zmieniło się od tamtej epoki? Wszechobecne układy, brak kompetencji i elementarnego wykształcenia, pazerność i arogancja. To wszystko przetrwało. Czy Anioł był nośnikiem tych cech, czy może po prostu to jeden z archetypów Polaka-głupca, jak mawiał poeta. Straszne to i śmieszne zarazem, może dlatego tak długo trwa i ciągle jest tolerowane. Chociaż jak jest strasznie to naprawdę tak jest, a jak jest śmiesznie to nie zawsze...
Obserwując i oceniając Anioła pomyślmy trochę o naszych czasach - przypatrzmy się Wiadomościom, i nagłówkom dzienników. Bo może to nikt inny, tylko my tworzymy takie postaci...
Data urodzenia: 06-06-1936 Miejsce urodzenia: Poznań Data śmierci: 03-11-1991 w 1958 r. ukończył PWST w Warszawie. Jako aktor debiutował wkrótce na scenie rolą Stanleya w "Tramwaju zwanym pożądaniem" T. Williamsa, zaś debiutem ekranowym byli Krzyżacy (1960) A. Forda. Roman Wilhelmi był aktorem charyzmatycznym, grane przez niego postacie były charakterystyczne, co w dużej mierze należy zawdzięczać właśnie osobowości aktora. Znakomicie dawał sobie rade w różnych gatunkach filmowych - od debiutanckiego kona historycznego, poprzez dramat (Bez znieczulenia (1979)), kino akcji (Prywatne śledztwo), po znakomite role w serialach komediowych (Kariera Nikodema Dyzmy, Alternatywy 4). Zmarł 3 listopada 1991 r. w Warszawie.
- Tworzył wokół siebie atmosferkę takiej nonszalancji, swobody, wiecznego uśmiechu. A w środku, myślę, był zupełnie inny. To wszystko ukrywał pod maską kpiny - uważa Joanna Jędryka.
- Kiedy wraz z Maciejem Domańskim odwiedziliśmy go w szpitalu zaledwie kilka godzin przed śmiercią, Romek pokazał mi swój kalendarz zapisany maczkiem na wiele następnych miesięcy - wspomina Henryk Talar. - Wiedzieliśmy, że to ostatnie z nim pożegnanie. Ale nikt nie śmiał mu o tym powiedzieć. Uściskaliśmy się serdecznie. Tak jakbyśmy mieli się spotkać następnego dnia.
1990 - LA NOTE BLEUE - Adalbert Grzymała,
1987 - ZAD WIELKIEGO WIELORYBA - fryzjer,
1987 - KLĄTWA DOLINY WĘŻY - Bernard Traven,
1986 - RYKOWISKO - Wiktor Szałaj,
1986 - PRYWATNE ŚLEDZTWO - Rafał Skonecki,
1986 - GORESZTI SLEDI,
1985 - PORWANIE - dubbing: tajemniczy mężczyzna,
1985 - PAN W.,
1985 - JESIENIĄ O SZCZĘŚCIU - Jan Grabowski, reżyser filmowy,
1983 - DER AUFENTHALT - Ohnehals, strażnik na oddziale niemieckim,
1983 - WIDZIADŁO - Piotr Strumieński,
1983 - ALTERNATYWY 4 - Stanisław Anioł,
1982 - ODWET - inżynier Świdrycki,
1981 - ZAPACH PSIEJ SIERŚCI - Paweł,
1981 - WOJNA ŚWIATÓW - NASTĘPNE STULECIE - Iron Idem,
1981 - OKOLICE SPOKOJNEGO MORZA - kapitan Roman Markowski,
1980 - MNIEJSZE NIEBO - Artur Gutner,
1980 - KARIERA NIKODEMA DYZMY - Dyzma Nikodem,
1980 - ĆMA - Jan,
1979 - ARIA DLA ATLETY - Bolcio Rogalski,
1978 - ZIELONA MIŁOŚĆ - Błażej Morawiecki, ojciec "Sarny",
1978 - BEZ ZNIECZULENIA - Broński,
1977 - SPRAWA GORGONOWEJ - (inżynier Henryk Zaremba, ojciec Lusi,
1977 - SAM NA SAM - ginekolog Bogdan, przyjaciel Witka,
1977 - PARADA OSZUSTÓW - recepcjonista w hotelu "Ambasador",
1977 - LALKA (odc. 4,6,8) - Starski Kazimierz,
1976 - ZAKLĘTY DWÓR - starościc Mikołaj Żwirski - maziarz Czaczała,
1976 - PARADA OSZUSTÓW - Brassieur, mieszkaniec Labriet,
1975 - ZAKLĘTE REWIRY - Robert Fornalski,
1975 - DZIEJE GRZECHU - Pochroń Antoni , bandyta,
1974 - S. O. S. (odc. 1,6) - Andrzej Szmidt, mąż Ewy,
1974 - ILE JEST ŻYCIA (odc. 5) - dziennikarz Marek Godzwon, kochanek Anny,
1973 - DAS UNSICHTBARE VISIER,
1973 - STAWIAM NA TOLKA BANANA (odc. 6) - Wacek, właściciel volkswagena,
1973 - NAGRODY I ODZNACZENIA - kapitan "Szpak",
1970 - WEIL ICH DICH LIEBE,
1970 - WAKACJE Z DUCHAMI (odc. 4) - Grzegorz Otowicz,
1969 - PARAGON GOLA - Roman Wawrzysiak, brat "Królewicza",
1969 - DO PRZERWY 0 : 1 - Roman Wawrzysiak, brat Julka "Królewicza",
1967 - WESTERPLATTE - mat Franciszek Bartoszak,
1967 - KOMEDIE POMYŁEK - młodzieniec spod łóżka,
1966 - CZTEREJ PANCERNI I PIES - Olgierd Jarosz,
1963 - WIANO - Staszek Stosina,
1962 - WIELKA, WIĘKSZA I NAJWIĘKSZA - mieszkaniec planety układu Vega,
1961 - DZIŚ W NOCY UMRZE MIASTO - Francuz Pierre,
1960 - KRZYŻACY - kniaź Jamont,
1957 - EROICA (odc. 1) - powstaniec
|
 |
 |
 |
|
NAJLEPSZE KWESTIE
|
Chłopcze! Chłopcze! Tylko nie cieciem dobra?! Tylko nie cieciem! Ja tu jestem gospodarzem domu!  |
 |
|
No i na drugi dzień tego szewca powiesili! Rozumiesz? Trzeba zawsze wiedzieć z kim się ma do czynienia, bo można się strasznie pomylić.  |
 |
|
Idź ty nic nie rozumiesz. Ty byś całe życie te schody myła żeby nie ja.  |
 |
|
Przepis jest po to, żeby lokator od razu wiedział kto tu jest gospodarzem. Z resztą sam go wydałem i nie będę go teraz obchodził. Nie wpuszczę, zanim nie usłyszę hejnału z Krakowa.  |
 |
|
Aparat umie sobie radzić z dzikimi lokatorami.  |
 |
|
Śpiewaczka... jaka ona jest śpiewaczka no? Jak ona u mnie w domu kultury występowała i to jeszcze jej płaciłem przelewem. Jak tu się do nich dobrać? Żebym chociaż miał pieczątkę.  |
 |
|
Weź, łap się za ten młotek, kłuj po tej linii - jak powiedział Sofronow, a potem zobaczysz. (Miećka bierze się za kucie.) Równo! No! ... No!  |
 |
|
Ja jestem odpowiedzialny za ten dom i wymagam społecznego podejścia. Ja powiesiłem zielone, pani brązowe. No i jak to teraz wygląda? Jak gówno w lesie. I ja się na to nie zgadzam.  |
 |
|
Panie Balcerek, jeżeli pan tego dla mnie nie chcesz zrobić, to ja już... zrób pan to dla ojczyzny no! Panie, to ciemny typ.  |
 |
|
"Nad wszystkim czuwa gospodarz domu, nie da on krzywdy zrobić nikomu. Wszystkim pomoże, o każdej porze, mój Boże!" Dobrze? No tak, właśnie. Mam widzi pani tylko wątpliwości co do ostatnich dwóch linijek. Jak pani sądzi, jak to będzie przyjęte? ... Właśnie.  |
 |
|
A ja pana kryję przed milicją. W sprawie tych strzałów to nie tylko dzielnicowy pytał, ale nawet dwóch tajniaków. Podobno byli ranni.  |
 |
|
Kochany wszyscy płacą. A w Polsce lokatorzy sami myją schody. Taki jest zwyczaj.  |
 |
|
A czy pan wie, że Polacy pod Grunwaldem walczyli o wolność naszą i waszą?  |
 |
|
A da, da. Kochany, gdzie pan mieszka, jak pan się nazywa to panu powiedzą, ale w tym śnie to panu wmówią, że tak: wódy pan nie lubi, że to jest ohyda, jak pan się obudzisz panie, to jak pan zobaczy te pół litra, to tak panem zaczną trząść panie, jak pan zacznie się denerwować panie, wszystko tłuc panie, no i co? I życie zmarnowane.  |
 |
|
Na naszej ulycy świeci dziś słońce! - mówi Sofronow. Dlatego też w imieniu kolektywu lokatorskiego chciałbym złożyć wyrazy szczerej wdzięczności towarzyszowi Winnickiemu, że wielkodusznie zgodził się przeciąć symboliczną wstęgę tej naszej uroczystości. W pierwszym rzędzie nieprawdaż chciałem podziękować panu Kotkowi, który dał nam przykład obywatelskiej postawy, załatwiając wykonanie tej wspaniałej tablicy według mojego skromnego projektu.  |
 |
|
Panie Manc, tego nie było na porządku dziennym. Warcholstwo przez pana przemawia.  |
 |
|
Miećka! Chodź no tu ze ścierą! (Zabiera się z powrotem do kopania w nosie.)  |
 |
|
W związku z wykonaniem zaplanowanych zadań w terminie i z uwagi na wolną niedzielę, ogłaszam czas wolny!  |
 |
|
Miećka. Mądremu wystarczą dwa słowa, a głupiemu to i referatu mało - jak powiedział Sofronow.  |
 |
|
Czy to jednak nie dziwne, że profesor znał z góry wynik całego meczu?  |
 |
|
Zaraz, ja sobie przypomnę... na "H" to może być Meksyk, to może być Teksas.  |
 |
|
To degeneraci! Degeneraci i zboczeńcy! Gotowi zrobić z naszego bloku dom publiczny, albo jeszcze co gorszego. Niedorośli. Po prostu niedorośli. A program jest słuszny! Ale z takimi ludźmi trudno go wykonać! No szlag mnie trafi!  |
 |
|
Kup kłębek druta, sam se zrobię.  |
 |
|
Tak? To piszcie. Ursynów. Alternatywy 4. Rozumiemy się?  |
 |
|
Cicho mówię! Jadą, jadą! Teraz to na pewno jadą! Albo rybka albo pipka jak powiedział Hamlet! Balcerek graj pan sto lat.  |
 |
|
|
| |
|
|