Weź, łap się za ten młotek, kłuj po tej linii - jak powiedział Sofronow, a potem zobaczysz. (Miećka bierze się za kucie.) Równo! No! ... No!
Listonosz wkłada listy do skrzynek. Zaczepia go Anioł.
Pan to tu będzie przychodził o jednej porze, czy jak popadnie?
A przed południem jakoś.
Anioł odnotowuje tę informację w swoim kajecie. A już po chwili przez specjalnie wcześniej wykutą dziurę w ścianie, wyjmuje dopiero co przyniesioną przez listonosza pocztę lokatorów Alternatywy 4. Razem z Miećką otwierają listy nad parą i inwigilują korespondencję.
Ależ ci ludzie bazgrzą. Weź to przeczytaj.
czyta list do Lewickiej - "Tyfojemu chrześniakowi wyrżnął się już pierwszy ząbek. A teraz największy gwóźdź sezonu. Posyłam ci przepis..." (Zaczyna się interesować.) "...przepis na tort z dyni bez jajek i cukru. Bierze się dużą dynię. Trzeba ją dobrze..."
przerywając Miećce - Czekaj! Ja mam tutaj coś lepszego. (Czyta list.) "Potrzebuję pięćset zielonych. Pogadaj z mężem, to on znajdzie. Byle nie orżnął za bardzo". Czekaj... (Zaczyna notować.) Pięćset zielonych... zaraz. Do kogo to jest zaadresowane? Eeee... to do ciebie. Tatuś.