WYSZUKAJ

zaawansowane



I
 
II
 
III
 
IV
 
V
 
VI
 
VII
 
VIII
 
IX

Winda jest - to znaczy windy brak (00:21:17)
Zgromadzeni przed nowo wykończonym blokiem słuchają przemówienia prezesa. Uroczystość ozdabiają transparenty głoszące hasła: "Entuzjazm + Plan = Mieszkanie", "Praca + Wysiłek = Sukces", czy też "Mniej braków - więcej potrzeb".

Proszę państwa! Za chwilę dokonam uroczystego przecięcia wstęgi, po czym zapraszam załogę na skromną lampkę wina (Przedstawiciel odruchowo sam zaczyna klaskać.) ufundowaną przez radę lokatorów. Lokatorów zaś przyszłych na wizytę w swoich lokalach.

 Trzecie piętro, Furman ze swoim kolegą z uniwersytetu szuka swojego nowego mieszkania. Obok drzwi do windy, na których widnieje napis: "WINDY BRAK, drzwi nieczynne".

Winda jest, to znaczy windy brak... na razie, ale szyb jest, a jakby była potrzeba to kolega rozumie, tak... to nie o to chodzi. No więc szukajmy, gdzie to... gdzie to jest ten mój lokal... Dwanaście, to jest on. Numer dwanaście, to moje mieszkanie he, he.

Gratuluję!

Dziękuję panu bardzo. Wie pan czekałem, czekałem, ale się doczekałem. Kluczyki są, to jest plan mieszkania, tak ono wygląda. Teraz wstawimy zamek. Najważniejsza rzecz w mieszkaniu nowym to jest zamek. Z różnych względów trzeba zamek założyć, a ten jest wie kolega najlepszy, bo on jest odłożony tam przez jednego ekspedienta specjalnie dla mnie. Wie pan, tu mam narzędzia wszystkie, gwoździe, młotki... Niech pan to może uprzejmie potrzyma, a ja... no! (Próbuje otworzyć drzwi.) Pasuje! He, he, he.... ale coś... psiakrew... coś się...

 W tym momencie drzwi od mieszkania wylatują razem z futryną. Ni stąd ni zowąd zjawia się przygotowany na takie sytuacje oszust mieszkaniowy.

Nie no, to jest skandal! Proszę pana, to jest oburzające! Przecież ten dom jest niebezpieczny dla życia i dla zdrowia. My nie... ile tu jest pokoi?

otrzepując się z tynku - Dwa.

Tak. My nie możemy wyrazić zgody proszę pana, proszę bardzo, na mieszkanie w takich warunkach, pan podpisze. O tu! (Podsuwa Furmanowi pismo i długopis, ten podpisuje.) Tak, bardzo dziękuję. Dziękuję bardzo.

Bardzo proszę. Proszę, nie ma za co.

 W piwnicy trwa spotkanie załogi budowlanej. Śpiewają "niech mu gwiazda pomyślności, nigdy nie zagaśnie" - do zapowiadanej symbolicznej lampki wina, które okazuje się być w rzeczywistości wódką marki "Żytnia"

Przepraszam! Panie prezesie, bardzo ważna sprawa, bardzo ważna. Panie prezesie pan pozwoli. Właśnie jest taka sytuacja prezesie, że mam mieszkanie.

No, moje gratulacje.

Dziękuję. Pan prezes mnie pamięta? Ja nie zmieściłem się na poprzedniej liście a właśnie jeden z lokatorów zrezygnował i tu mam jego pismo, także pomyślałem sobie, że może mógłbym na jego miejsce?

Co to... co to... zaraz, zaraz?

Proszę bardzo.

czytając pismo - To niesłychane.

No.

No czegoś takiego nie było odkąd jestem prezesem, co ja mówię, od czterdziestego piątego tego roku.

Tak jest.

Coś takiego... gdzie jest ten gość?

wypijając wódkę ze szklanki - Na trzecim piętrze.

 Tymczasem wyżej Furman próbuje wraz z kolegą wmontować drzwi na poprzednie miejsce.

Niżej, niżej no, tamtym bokiem niżej kolego.

Białym do środka.

Białym do środka?

Tak.

To odwrotnie.

Przepraszam pana bardzo, czy pan to podpisał?

Tak jest, właśnie pan to podpisał.

Owszem, owszem. Ja właśnie to podpisałem, bo to proszę pana jest skandal! Tak nie może być, to grozi utratą życia, może ciężkim kalectwem! To jest proszę pana gorsze nić kłusownictwo!

Tak, tak, tak. Pan tu nie może mieszkać proszę pana.

Oczywiście. Oczywiście...

biorąc Furmana pod rękę - Może nie przy świadkach. Chodźmy...

wyrywając się - A dlaczego?! A dlaczego nie przy świadkach?! Ten świadek też omal życia nie stracił!

Tak było.

Panowie... Aaa... chwileczkę. (Prezes podbiega do przyglądającego się całej sytuacji Anioła.) Proszę pana, czy zjawili się wszyscy użytkownicy pozostałych M-3?

Nie. Nie ma profesora Rozwadowskiego. Wyjechał na parę dni do Gdańska. (Specyficznie mruga okiem do prezesa.) A zajmuje lokal numer osiem na drugim piętrze.

Który, który?

Lokal osiem, drugie piętro panie prezesie.

Aha. Dobra, dobra. Dziękuję.

do Furmana - Proszę pana, z nimi trzeba twardo. Pan się nie da przekabacić. Tak nie może być rozumie pan. On przyjdzie, zatachluje...

do Furmana - Proszę pana, niestety zaszło... no... jakieś nieporozumienie. Proszę, no chodź pan. (Prosi Furmana na bok.)

No ale wie pan, twardo, no twardo...

Lokal pana jest na drugim piętrze, ma bardzo piękne wykończenie. Tak, tak, a tu ma mieszkać ten warchoł Dąb-Rozwadowski. Yyy... wie pan, pewnie dlatego nasi koledzy budowlani nie bardzo się przyłożyli, ale to też... to też będzie naprawione. Także uznajemy sprawę za niebyłą, co? (Targa papier podpisany przez Furmana.)

Tak.

A teraz o... proszę na dół. Mamy wie pan tam taki okolicznościowy bankiecik i bardzo pana proszę, żadnych gestów... no po co... nie było sprawy tak?

No naturalnie panie prezesie, dziękuję.

Proszę. (Zwraca się do oszusta.) A panu radzę znikać stąd i to zaraz.

znikając - dosłownie - Proszę.

  «« poprzedni następny »»

 
mapa strony | reklama | copyright © MAJL 2007 - 2008