WYSZUKAJ

zaawansowane



I
 
II
 
III
 
IV
 
V
 
VI
 
VII
 
VIII
 
IX

Zebranie u Profesora (00:18:16)
Zebranie w mieszkaniu profesora Rozwadowskiego, większość mieszkańców Alternatywy 4 debatuje nad tym, co robić, żeby w mieszkaniach było ciepło.

zachrypniętym głosem - Pan się tutaj wygrzewa a ludzie marzną.

Ja państwa rozumiem, ale co ja mogę poradzić? Poza tym ja jestem chory.

Wszyscy są chorzy. A myśmy akurat pana wybrali.

A dozorca, gospodarz domu?

Dozorca zniknął a pan jest jego zastępcą.

Pan to sobie załatwił, u pana ciepło.

Panie, panie! Zebrało na się tu tyle, że już jest cieplej, prawda panie profesorze?

To chodźcie do mnie to mi dzieci zagrzejecie.

Proszę państwa na prawdę nic nie mogę poradzić. Kaloryfery są zimne, gaz jest wyłączony, elektryczność też.

Panie profesorze.

Słucham pana.

W czterdziestym czwartym roku ja byłem w Warszawie...

Każdy był.

Fakt, ale to była wojna.

Dajcie powiedzieć panu Antoniemu. Wydawałoby się, że kulturalni ludzie.

do profesora - Niech pan powie temu facetowi, ze ma zaatakowaną krtań i niech lepiej nic nie mówi, przyśle do mnie dziecko to dostanie pigułki.

zwracając się do Kotka - Słyszał pan? (Kotek potwierdza kiwając głową.) Mówi, że słyszał.

Niech się go pan zapyta, czy uszy go nie bolą?

Bolą pana uszy? (Kotek kiwa głową twierdząco. Profesor odpowiada Kołkowi.) Mówi, że bolą.

kichając - No to i pigułki dostanie.

do doktora - Przepraszam, na zdrowie. Panie doktorze, przepraszam, a mnie w boku boli, tu. To jakby płuca czy co?

Pozwolicie wreszcie powiedzieć panu Antoniemu?

No więc w czterdziestym czwartym roku po powstaniu to ja byłem na Żoliborzu. Najgorszy był grudzień, bo w styczniu to już i zupę rozdawali i nie trzeba było się ukrywać. Ale grudzień był straszny. Mieliśmy wprawdzie kozę, ale nie było czym palić, no to chodziliśmy po dwóch, jeden uważał na Niemców, a drugi kombinował na opał co się dało. No... szafę, biurko, stół, a choćby i krzesło. Ja to kiedyś nawet zorganizowałem takiego Ludwika szesnastego, ale to twarde drzewo i trudno porąbać...

Już pan skończył?

Tak. Skończyłem.

No to muszę panu powiedzieć, ze bzdury pan opowiada.

Jak pan śmie?! Importent.

Hmmm?! Starsza kobieta i takie świństwa przy ludziach wygaduje! Przecież pan docent jest prawdziwym mężczyzną, to od razu widać. Impotent, też wymyśliła.

Myślę, że pan Antoni ma rację.

Co? mamy meble porąbać?

Nie, nie. W tym, że kiedy się działa razem, solidarnie, można gorsze rzeczy przetrwać. Tak. Tylko trzeba, żeby wszyscy myśleli.

A ja wiem, skąd węgiel skombinować.

No skąd?

Trzeba wykopać.

Jak to? Normalnie wykopać z ziemi?

No tak, pojedziesz pan w wolną sobotę do Szczygłowic, to pana na taczkach wywiozą. (Zaczyna dusić się kaszlem.) No co, co? Już nic nie będę mówił, tylko mnie to wkurza.

Do jakiej kopalni kmiocie? U nas na Brudnie była taka osiedlowa ciepłownia a jak bloki podłączyli do Żerania, to z tej ciepłowni zrobili warsztat, a ten węgiel co został, żeby go nie rozkradli, to zadołowali, no. Przyjechał spychacz, zasypał, udeptali i leży tak już parę lat. Trzeba wykopać, przywieźć i po krzyku.

Ja mogę.

No to świetnie, węgiel już mamy.

No yyy... no dobrze, ale my nie mamy pieców.

Yyy... można? Tutaj niedaleko jest wysypisko śmieci, yyy... znaczy ja chodziłem tam żeby znaleźć yyy... części takie, które... brakujące. I tam stoi lokomotywa. Jest to lokomotywa jeszcze z czasów kolejki grójeckiej albo nawet wilanowskiej. No w każdym razie wystarczy nalać wody, rozpalić ogień, przeprowadzić rurę do węzła w piwnicy no i mielibyśmy ciepło.

O, no! Proszę.

No świetnie, świetnie, ale czy pański dźwig to podniesie?

Wąskotorówkę?

Tak.

Podniesie.

Podniesie!

 Wszyscy wstają i wychodzą.

Czy ktoś z państwa mógłby otworzyć okno? Duszno jest.

  «« poprzedni następny »»

 
mapa strony | reklama | copyright © MAJL 2007 - 2008