WYSZUKAJ

zaawansowane



I
 
II
 
III
 
IV
 
V
 
VI
 
VII
 
VIII
 
IX

Zamurowane mieszkanie (00:44:12)
Kierka siedzi przed blokiem na wózku.

Dzień dobry panie Antoni.

Dzień dobry pani. Dzień dobry. Co to? Nie udały się zakupy?

A ja tylko zapisałam się do kolejki, a sklep otwierają za cztery godziny.

O niech mi pani... niech mi panie powie, które okno jest do pani mieszkania?

A tam, na skraju, na pierwszym piętrze. Tamto.

To by się zgadzało. Teraz to mi tylko jednego brakuje, bo tak to już wiem gdzie każdy mieszka. Tylko wie pani na tym trzecim piętrze to coś jest nie tak.

Pewnie pustostan.

Pustostany są na czwartym. O widzi pani, dwunastka pewnie weźmie sublokatora, trzynastka jest przeklęta, każdego odrzuca.

W imię ojca i syna. Co tez pan mówi?

A proszę pani, a na tym trzecim piętrze to wie pani ja tak myślę... (Zaczyna Tekli mówić szeptem na ucho.)

 Tekla idzie do mieszkania Kotków i Kołków. Dzwoni do drzwi.

Kto tam?

Sąsiadka z dołu Tekla Wagnerówna. Niech mnie pan wpuści.

Jest pani sama?

No sama, nie pan wpuszcza.

A czy to coś pilnego?

Tak, tak, bardzo pilne i ważne. Kotek otwiera Tekli drzwi.) Dzień dobry panu.

Dzień dobry.

na widok muru, który Kotek wraz z sublokatorem budują w mieszkaniu - Ooo!

widząc, że Kołek stawia odwrotnie cegły - Panie, co pan robi?! Co pan robi jak Boga kocham no?! Aha, pani Teklo kochana, tylko o tym to ani słowa, bo jakby się cieć dowiedział to by zażądał uchwały naczelnego architekta Warszawy.

Panowie zostawicie to. Wiem z pewnego źródła, że to jest zupełnie niepotrzebne. Chodźcie coś wam pokażę. No chodźcie, chodźcie. (Wychodzą na korytarz.) O tu w tym miejscu na każdym piętrze są drzwi od mieszkania, a tu ściana.

pukając młotkiem w ścianę - No rzeczywiście dudni.

Trzeba by sprawdzić, ale dyskretnie, żeby się administracja broń Boże nie dowiedziała przed czasem.

 Kołek poleciał zatem na inne piętra sprawdzić, czy faktycznie na każdym piętrze w miejscu wskazanym przez Teklę występują drzwi.

To było tak. Zabił murarz kolegę i zamurował. Jak Słowacki Mazepę.

Eee, co tam Mazepa. Normalnie sknocili lokal, nie chcieli usterkować, bo poleciałaby im premia.

No to się panu należy.

Nie, nie, nie. Chwileczkę, chwileczkę. Panie, zaraz, nie ma tak dobrze. Może zwrócimy się do komisji rozjemczej?

Do komisji? To już lepiej w marynarza.

 Panowie postanawiają zaglądnąć do tego mieszkania. Kotek wyciąga swoim dźwigiem Kołka na specjalnej platformie przed samo okno balkonowe.

Panie Kotek! Ej! A lina nie pęknie?!

Nie pęknie, nie pęknie! Ja więcej ryzykuję niż pan!

To już, tylko ostrożnie!

Co?!

Ostrożnie!

Dobra, dobra!

Powoli, powoli. Do góry! Dawaj, dawaj, dawaj. Już!

 Na tę akcję badania nowego mieszkania wchodzi Anioł.

Co tu się dzieje?

Balcerkowa się kąpie.

Aha.... Co?! Co?! Proszę mi natychmiast zjechać na dół! To jest zupełnie niezgodne z przepisami!

Zaraz no. Nie trząś pan tak no, plac zabaw to jest? Huśtawka?

do siebie - Balcerkową podgląda? Doktór?

 Obok właśnie mija go Balcerkowa.

Dzień dobry.

O! Pani Balcerkowa!

Tak?

Mówiłem, ze trzeba zakładać zielone firanki, zwłaszcza w łazience.

Tak. Przepraszam bardzo.

A... i niech mnie pani nie chodzi z mokrą głową w taki ziąb!

 Balcerkowa łapie się za włosy i robiąc dziwną minę idzie dalej. Anioł tymczasem idąc do tyłu nieopatrznie uderza w drzewo.

do drzewa - No dobra...

 Zaciekawiony zawartością mieszkania Kotek wypytuje bogatszego teraz o tę wiedzę Kołka.

No i co? No i co?

No normalne M-4. Może się pan wprowadzać.

Aaa... mnie pan nie wrobisz panie doktór. He, to partanina bez ścian i podłogi nie?

Wcale nie jest tak źle. Widocznie praktykant robił, uparł się żeby w imieniny majstra robić no i wziął się do wykańczania tych ścian. No i zamurował otwór, bo akurat drzwi... hy... nie dowieźli.

No jak pan nie chcesz, to trudno. Zgłosimy do gospodarza domu, że jest pustostan, dadzą nowego lokatora. Wie pan, ludzie czekają na mieszkanie latami.

Panie doktorze, niech pan się zgodzi.

Niech pan nie wybrzydza.

Skoro tak... to trudno. Ustąpię... przed przemocą.

 Kotek zaczyna młotkiem kuć ścianę w miejscu drzwi.

Panie sąsiedzie, panie sąsiedzie. Boję się tego Anioła no, jakby coś wywąchał? Gdyby pan podjechał kochany... yyy... dźwigiem pod okno, to ja panu te gruz wyrzucę wie pan.

Dobra, dobra. To ja podjadę dźwigiem pod balkon.

rozwalając ścianę dalej - Tylko cicho sza. A ja tu...

  «« poprzedni następny »»

 
mapa strony | reklama | copyright © MAJL 2007 - 2008