Żona towarzysza Winnickiego zabawia się ze swoim kochankiem na obrotowym łóżku. Na to wchodzi Winnicki.
Aaa... to mój mąż.
Winnicki wygrzebuje spod kołdry kochanka małżonki i wita się z nim.
Dzień dobry panu, Winnicki jestem.
Konstanty Rosopowski.
Bardzo mi miło. Pan się nie ubiera, Wiesia zaraz wróci. (Zwraca się do małżonki.) Żaba!
Musisz mnie zrozumieć robaczku.
Żabciu oczywiście, że cię rozumiem.
Bo przecież to ty prawda przed dwoma tygodniami...
Oczywiście, że ja.
Ja byłam zupełnie załamana.
Zupełnie niepotrzebnie. Siadaj.
Przecież żadna kobieta na moim miejscu...
Żadna kobieta nigdy ci nigdy nie dorównywała i nigdy ci nie dorówna. Jesteś najlepsza. Właśnie dlatego przychodzę, żeby zabrać parę drobiazgów. No przecież nie chcesz żeby ludzie powiedzieli, że mnie puściłaś nago i boso z domu.
No... jak to wyprowadzasz się?
Mieszkanie twoje.
z nieco udawanym przejęciem - Robaczku...
Zabieram tylko rzeczy osobiste.
Robaczku...
Nie dziękuj. Wszystko ci się słusznie należy. Z mebli biorę tak: komplet stołowy...
Oho...
Biedermajera, oczywiście biurko z fotelem, Matejkę...
Mhmmmm....
Dwóch Malczewskich...
Nie... jednego Malczewskiego... jednego.
Jednego Malczewskiego to ja znam na Matejki osiem, Żaba!!! Dalej tak...