WYSZUKAJ

zaawansowane



I
 
II
 
III
 
IV
 
V
 
VI
 
VII
 
VIII
 
IX

Idealny rozkład mieszkania (00:14:59)
Kołek z kolegą doktorem stoją przed drzwiami do sali, w której pacjent leżący na łóżku oczekuje na operację.

Są dwa pokoje, rozumiesz. Jeden ma gdzieś tak trzydzieści metrów, a drugi ma pięć. Korytarz ma dwadzieścia. I ja chcę z tego korytarza zrobić pokój, a z tego drugiego pokoju zrobić kuchnię... y... korytarz. Rozumiesz, w tym celu muszę tak: zburzyć jedną ścianę, rozumiesz i przestawić go tam, żeby ten mały przeszedł tutaj, a korytarz żeby poszedł tam, rozumiesz? I to wszystko...

A to wszystkie ściany zburzyć?

Nie nie. Y... zaraz, burzę dwie ściany rozumiesz... tego... i przestawiam ten mały pokój tam, a korytarz tu, rozumiesz? I to wszystko gra muzyka, jest taki rozkład! Wspaniale! (Cmoka na znak świetnego ustawienia izb w swoim nowym mieszkaniu.)

Gratuluję stary, wspaniale!

No, a dojeżdżasz tak. Ze Śródmieścia to jedziesz tak: Puławską rozumiesz, koło wyścigów, tu dajesz w lewo, rozumiesz? (Rysuje mapę dojazdu palcem po szybie drzwi, tymczasem za drzwiami siostra uspokaja pacjenta.)

Proszę się nie denerwować. Musimy troszeczkę poczekać na pana doktora. Dostał dzisiaj przydział na mieszkanie.

Dzisiaj dostał przydział?

Tak, przed godziną.

 Wchodzi Kołek i macha rękami na znak przygotowania przez Marysię rękawiczek.

Pani Marysieńko...

Panie doktorze, czy ta operacja jest konieczna?

Niech się pan uspokoi, uwiniemy się raz dwa.

Ale mnie nic nie jest. A w ogóle to ja się nie zgadzam!

Jak to, przecież pan podpisał?

Ale dzisiaj odwołuję, nie zgadzam się! Nie chcę!

Jeżeli tak, to nie możemy pana zmuszać. He. (Ściąga rękawiczki.)

 Akcja przenosi się na korytarz szpitalny wypełniony łóżkami z pacjentami. Kołek obcałowuje przechodzącą pielęgniarkę.

trzymając się za zabandażowaną głowę - Panie doktorze, coraz bardziej mnie boli.

To się zdarza. Niech pan nie pije, nie pali, unika przeciągów. A... wpadnie do pana... y... do mnie jutro.

A to obchodu dzisiaj nie będzie?

Nie, nie. Pan doktor dostał mieszkanie.

wyjmując z kieszeni kartki na wódkę - A! To może pan doktór weźmie na parepatówkę skoro jestem wykluczony.

 Siostra Marysia delikatnie odwraca się do ściany, Kołek rozgląda się po korytarzu...

chrząkając bierze kartki i wsadza do kieszeni kitla - Y... No...

 Tymczasem na sali szpitalnej pacjent, który zrezygnował z operacji pakuje rzeczy do siatki.

Nie powinien pan odmawiać. W końcu musimy mieć do nich zaufanie.

Zaufanie? Ręce, to mu o tak latały.

Panie, a gdyby pan tak nagle dostał mieszkanie to by panu też tak latały. Aaa... trzeba zrozumieć człowieka.

  «« poprzedni następny »»

 
mapa strony | reklama | copyright © MAJL 2007 - 2008