WYSZUKAJ

zaawansowane



I
 
II
 
III
 
IV
 
V
 
VI
 
VII
 
VIII
 
IX

Przedwczesne gratulacje (00:43:30)
Cichocki przychodzi do zakładu, w którym pracuje.

Dzień dobry.

Pan Cichocki. Gratuluję, gratuluję.

Czego znowu?

Niech pan nie udaje.

 Pracownik podchodzi do portierów, mówi im coś szeptem.

A oczywiście, słyszeliśmy.

 W czasie kiedy Cichocki pracuje, podchodzą do niego koledzy. Oklepują, gratulują i wręczają mu małą paczkę.

O co chodzi?

wskazując na paczkę - O, o, o! No? Nie udawaj stary. Wszyscy cię wczoraj widzieli w telewizji, mieszkanie dostałeś!

Kiedy parapetówka, co?

wyjmując z paczki zamek do drzwi - Zobacz!

Ale to był tylko taki pic, bo ten redaktor kazał.

Co?!

Dobra! Nie to nie. Chodźmy! Forsy mu żal, a niech go szlag trafi, hie...

Ale uwierzcie mi chłopaki, naprawdę! To telewizja!

 Tymczasem w innej części zakładu.

Panie Stachu, mam klientów na pięć kranów, da się co zrobić?

Zrobi się!

do jadącego Melexem Cichockiego - Panie Cichocki szukam pana wszędzie, dyrektor prosi pana do siebie!

 W gabinecie dyrektora.

Aaa! Gratuluję kolego Cichocki, serdecznie gratuluję!

Ale ja panie dyrektorze...

wchodząc Cichockiemu w zdanie - Nie, nie, nie, nie. Nie musicie nic mówić, wszyscy widzieli. I wszyscy, cała załoga, dyrekcja, rada zakładowa cieszą się razem z wami. Siadajcie proszę... y... momencik. (Kładzie na krzesło gazetę, by siadający Cichocki go nie pobrudził.) No, siadajcie.

Ja panie dyrektorze...

A więc powiem wam, że ucieszyłem się, zupełnie jakbym to ja sam dostał to mieszkanie. No tym bardziej, że właśnie kilka dni temu dostałem dodatkowy przydział z kwaterunku i podjąłem już właściwie decyzję, żeby to mieszkanie przydzielić właśnie panu. No jesteście starym pracownikiem, dwadzieścia lat na zakładzie, słowem - należy się wam. Ale kiedy zobaczyłem w telewizji, że dostaliście, przydzieliłem ten lokal Pietrasikowi.

Ale panie dyrektorze ja...

I teraz proponuję żebyście go o tym powiadomili. Na pewno się chłop ucieszy.

Ale panie dyrektorze ja...

po raz kolejny nie dając dojść do głosu Cichockiemu - Wiem, rozumiem. Dostaniecie ciężarówkę na przeprowadzkę. Pomożemy wam naturalnie.

Dyrektorze, kiedy ja nie dostałem...

Wiem, chcieliście podziękować. Nie trzeba, to ja wam dziękuję. Tak. Za troskliwość, za... za zrozumienie trudnej sytuacji. Dziękuję. Jeszcze raz dziękuję. No.

 Dyrektor klepiąc Cichockiego po ramieniu wyprowadza go z gabinetu. Ten wychodzi z przyklejoną do spodni gazetą.

  «« poprzedni następny »»

 
mapa strony | reklama | copyright © MAJL 2007 - 2008