Alternatywy 4 - DIALOGI - Taka Kobra

WYSZUKAJ

zaawansowane



I
 
II
 
III
 
IV
 
V
 
VI
 
VII
 
VIII
 
IX

Taka Kobra (00:32:22)
W mieszkaniu Kubiaków śpiewaczka ćwiczy jedną ze swoich piosenek: "Pomalutku, po cichutku, wszystko da się zrobić, ale o tym szaaaaa...." W tym momencie daje się słyszeć głośne zawodzenie Zosi: "Mam ochotę na chwileczkę zapomnienia..."

Widzisz? Idź ją ucisz! Słyszysz?!

Co?

Idź ucisz tego wyjca!

wyjmując zatyczki z uszu - Aaaa oczywiście, z przyjemnością.

 A u Furmana telewizor, w nim natomiast leci Kobra. PewnÄ… kobietÄ™ napada na ulicy zboczeniec, zabierajÄ…c jej czerwony szalik. SpÅ‚akana leci do znajomego obywatela MO, który popijajÄ…c mleko sam ze sobÄ… gra w szachy, jednym ruchem koszÄ…c kilka pionów.

Co się stało?

Ktoś mnie gonił, morderca, zboczeniec, nie wiem. Szalik mi zabrał.

Czerwony? Zaraz to załatwię.

 Dwukrotnie pojawia siÄ™ charakterystyczny sygnaÅ‚ dźwiÄ™kowy symbolizujÄ…cy przerwÄ™ w dostawie prÄ…du. W efekcie dalsze oglÄ…danie Kobry staje siÄ™ niemożliwe.

Ech, o jasny gwint, znowu z tym światłem. Taka Kobra. (Zapala świeczkę.) Cholerne zapałki, no pal się prędzej.

 ÅšwiatÅ‚o gaÅ›nie na dÅ‚użej, rozlega siÄ™ pukanie do drzwi.

Otwieraj, jestem sama! (Furman zabiera strzelbę.) Niech pan otworzy! Przecież słyszę, że pan tam jest, niech pan otworzy na miłość Boską!

Kto tam?

SÄ…siadka Lewicka.

Jaka Lewicka? ImiÄ™?

Bożena, magister.

Pani jest sama?

Sama, niech pan otworzy.

Zaraz chwileczkę. Ja i tak proszę pani nic nie poradzę, jest dwudziesty stopień zasilania.

To nie o to chodzi proszÄ™ pana, ja siÄ™ bojÄ™.

Ale czego? Doprawdy nie ma czego się bać. Proszę mi wierzyć.

Niech pan...

ProszÄ™ pani.

Tak?

podając świeczkę poprzez uchylone na łańcuchu drzwi - Halo, niech pani weźmie na chwilę tę święcę.

Tak.

Niech pani sobie twarz poświeci, ale tu, tu, tu, przy judaszu. Dobrze, dziękuję bardzo. Ale czy to naprawdę takie pilne?

Tak, bo ja siÄ™ bojÄ™.

 Furman otwiera drzwi, Lewicka wchodzi do mieszkania.

Niech pani uprzejmie podejdzie do okna. Proszę uchylić firankę. Hmm... hmm... całą dzielnicę wyłączyli.

No. Wie pan za mną ciągle łazi jakiś typ. I nawet ktoś manipulował przy moich drzwiach.

Może złodziej?

Nie, zboczeniec.

Zboczeniec?

No, a wie pan co może zrobić taki zboczeniec?

Co?

 Lewicka mówi Furmanowi na ucho, co potrafi taki zboczeniec.

Niemożliwe.

Tak. Były takie wypadki. Hyy! Brońmy się!

Tak, a wie pani ja też zwróciłem uwagę, że za mną łazi ciągle jakiś typ.

Ciii... to może być ten sam.

Ten sam? A czego on ode mnie chce?

Cicho, cicho... tak, tak, tak.

To musi być jakiś straszny zboczeniec.

Brońmy się.

Tak naturalnie, brońmy się, tylko może pójdziemy do państwa Winnickich?

Za nic w świecie! Za nic w świecie. Ja tylko przy panu mogę być bezpieczna. (Bierze rękę Furmana i przykłada do swojej piersi.) O, czuje pan jak mi serce bije? Czuje pan?

Tak.

Bije?

Bije.

No widzi pan, musimy być razem.

Tak. Znaczy lepiej być razem rzecz jasna.

umyślnie upuszczając klucze - O jej, o jej.

Co to jest? Klu... cze?

Tam, tam, tam.

 W momencie, gdy Furman szuka kluczy, Lewicka gasi Å›wieczkÄ™.

O masz, świeczka zgasła.

O jej, o jej. To dopiero no.

 Furman próbuje zapalić Å›wieczkÄ™. ZapaÅ‚ki strzelajÄ… na lewo i prawo.

Co ostatnia? Nie, jeszcze jedna. (Tej także nie udaje się zapalić.) I co? Nie ma pan już więcej?

Już nie mam.

To co my teraz będziemy robić?

  «« poprzedni nastÄ™pny »»

 
mapa strony | reklama | copyright © MAJL 2007 - 2012