WYSZUKAJ

zaawansowane



I
 
II
 
III
 
IV
 
V
 
VI
 
VII
 
VIII
 
IX

Zarządzenie z 1923 roku (00:24:02)
Anioł wraca do domu. Zauważa stojącą przez blokiem lokomotywę i całą instalację grzewczą.

Jeszcze jakieś dwa, trzy wiadra i będzie dosyć, o nie trzeba przesadzać.

do niosącego dwa wiadra z węglem Tadzia - Panie Kubiak! Pośpiesz się pan.

Panie profesorze.

Tak?

Co to ma znaczyć?

To jest nasze awaryjne ogrzewanie. Pomyśleliśmy chwilę no i doskonale nam się to udało.

Taaak?

Tak.

A ja tutaj widzę, że zostały... że zostały naruszone obowiązujące przepisy prawne.

A ja panu przypominam, że zgodnie z zarządzeniem prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej z roku 1923, w czasie trwania klęski żywiołowej wszystkie przepisy są zawieszone...

Yyy... z którego, z którego?

... i uniemożliwiają usuwania klęski tej albo jej objawów... z dwudziestego trzeciego. A poza tym jak pan widzi jest to wspaniała inicjatywa obywatelska.

Słucham?

No... może być społeczna, jak pan woli.

Mam nadzieję, że i moje mieszkanie zostanie nieźle ogrzane. W świetle obowiązujących przepisów, ogrzewajcie dalej... przyjaciele. Ja skoczę na chwilę na miasto.

Gorąca woda już jest?

Jest.

Bo pranie zamoczyłam. (Zwraca się do dziecka.)Uważaj to parzy. Uważaj. Wiadro gorącej poproszę.

Tak, zaraz będzie gorąca.

Jak tu cieplutko. (Odbiera wiadro.)O dziękuję.

Tylko ostrożnie.

Dzieciaki pomóżcie mamusi. Dziękuję, oj tak, tak. Jesteście fajni.

 Anioł idzie tyłem patrząc na lokomotywę i niedowierzając, że lokatorzy mogli coś takiego wymyślić. Wpada na drzewo, z którego za koszulę wpada mu sopel. Anioł zaczyna specyficznie podskakiwać, co w rytm towarzyszącej muzyki w tle daje wrażenie tańca baletowego. Anioł kwituje to tylko jednym zdaniem:

Ożesz... ożesz ty w mordę.

 W elektrociepłowni dyspozytor pokazuje swojemu szefowi gazetę, w której zamieszczono artykuł o Aniele i jego lokomotywie.

Panie dyrektorze, czytał pan?

Zależy o czym? O ciepłownictwie nie czytam, bo mnie szlag trafia na tych pismaków.

Nie. O tym Aniele.

O, to i anioł się pojawił? Wiedziałem, że ta odnowa skończy się jakimś cudem, manna z nieba spadnie albo Bałtyk się otworzy i zrobi przejście do Szwecji.

Nie, nie. O tym dozorcy Aniele, co parowóz na własnych plecach podtargał pod dom, pali dzień i noc żeby mu lokatorzy nie marzli.

Czytałem, czytałem. Oczywiście, że czytałem. Ach żeby wszyscy tacy byli, moglibyśmy w ogóle nie grzać.

Oj tak.

To jak dzisiaj wyłączamy? Od lewej, czy prawej?

To rzucimy monetę.

Reszka jak zwykle prawa.

  «« poprzedni następny »»

 
mapa strony | reklama | copyright © MAJL 2007 - 2008