Alternatywy 4 - DIALOGI - Będziemy się rozumieć, będzie dobrze...

WYSZUKAJ

zaawansowane



I
 
II
 
III
 
IV
 
V
 
VI
 
VII
 
VIII
 
IX

Będziemy się rozumieć, będzie dobrze... (00:10:27)
Dzielnicowy Parys rozmawia z Aniołem przed blokiem.

To wy jesteście ten Anioł?

Tak jest.

Yyy... no to poznajmy siÄ™, jestem Parys... dzielnicowy. Rozumiemy siÄ™?

Tak jest panie sierżancie.

Flagi trzeba powiesić.

Panie sierżancie, ja zawsze w to robotnicze święto to już tam nie ma...

Nie o to chodzi.

Ta.

Drugiego to jeszcze mogą sobie wieczorem prawda wisieć, ale żeby mi trzeciego to żadna nie wisiała. Rozumiemy się?

Tak jest panie sierżancie.

Poza tym wszystko w porzÄ…dku?

Tak panie sierżancie, wszystko jest w porządku.

Lokatorzy jacy?

A... mieszani.

Ale jest trochÄ™ elementu?

Ale mieszani.

Wskazując na notes Anioła - Co to wy książki czytacie?

To informacje o lokatorach.

To ciekawe.

No.

Ja lubię poczytać takie życiowe książki. Będzie pełna, przyjdę, poczytam, zobaczymy. Będzie w porządku, będę pamiętał. Będę pamiętał, będzie dobrze. Będziemy kręcić, nie będzie dobrze. Rozumiemy się?

Tak panie sierżancie.

Jak się będziemy rozumieć, będzie dobrze. Nie będziemy się rozumieć... Rozumiemy się?!

Rozumiemy siÄ™.

No. Yyy... ten tam, to kto to jest?

No mieszka tu, docent.

Znacie go?

Tak.

W porzÄ…dku?

W porzÄ…dku.

Rozumiemy siÄ™? No!

 Parys odchodzi, tymczasem AnioÅ‚ przejmuje inicjatywÄ™.

Docencie!!! (Gwiżdże jak na psa.) Śłyyyt! Chodźcie tu!

Słucham.

Pan widział tego milicjanta?

Owszem widziałem.

To jest dzielnicowy. Wypytywał o ten strzał. Wie pan prowadzą jakieś dochodzenie, pytają czy ktoś z lokatorów... ja oczywiście nic, ani słowa, skądże znowu.

Tak, wie pan, jakoś to tak się dziwnie stało. Ja właśnie... jest takie powiedzonko, że jak pan Bóg dopuści to i z kija wypuści, także...

He, he, he. Ja pana rozumiem, wie pan, ale mnie będą cisnąć. Nie, niech się pan nie denerwuje. Widzi pan, bo ja to wie pan, jak kamień w wodę. Musimy się trzymać razem, nie?

No tak, dobrze by było razem.

Więc słuchaj pan. Jakby się pan tutaj zorientował, że coś dziwnego dzieje się w tym domu, wie pan tak w ogóle, albo u kogoś, tak... no proszę pana, ja muszę wiedzieć pierwszy, wie pan, no żeby móc przeciwdziałać tak? No, rozumiemy się?

Tak, oczywiście, rozumiemy się. Przepraszam.

 Furman odchodzi, podbiega natomiast Kotek.

Panie Anioł, panie Anioł! Czego chciał ten glina?

Eee nic takiego.

No co, z wizytą przyszedł? Przecież ja ich znam nie. No powiedz pan.

Dobra, to ja panu powiem panie Zygmuncie, bo ja pana lubię. On pytał o pana.

Aha. A o co pytał?

Nic takiego wie pan, takie tam drobiazgi tam. Jaki tryb życia pan prowadzi, czy nie wystawny, ile pan wydaje... no takie duperele. Wie pan ja nawet zapomniałem.

A o cement nie pytał?

A widzi pan panie Zygmusiu, właśnie on pytał o cement. Ale ja za pana zaręczyłem, bo pana lubię panie Zygmuncie.

Panie Anioł no, jak Boga kocham, ja z tym cementem to w ogóle nie miałem nic wspólnego. No były dwa worki tośmy...

Ja pana rozumiem panie Zygmusiu, wierzę panu jak bratu, ale wie pan jacy oni są no. Ale ja za pana zaręczyłem i nawet przed sądem mogę świadczyć. Ale panie Zygmusiu, pan mnie też musisz pomóc.

Dobra. Dobra, jeśli idzie o cement to wie pan, nie ma kłopotu.

Ale nie o cement, daj pan spokój z tym cementem, panie! A słuchaj pan panie Zygmusiu, mnie się nie podoba ten docent z drugiego piętra, wie pan, taka jakaś dziwna jest figura, więc gdyby pan... (Akurat docent mija ich wracając ze śmietnika, Anioł chrząka udając, że nie rozmawiają o Furmanie.) Yyy... tak.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Jakby pan coś wiedział, rozumiemy się?

Co myśli pan, że... że kapusta?

Nie wiem panie Zygmusiu, ale dziwne.

Aha. No dobra. Będę miał go na oku.

notujÄ…c w notesie - No.

  «« poprzedni nastÄ™pny »»

 
mapa strony | reklama | copyright © MAJL 2007 - 2012