WYSZUKAJ

zaawansowane



I
 
II
 
III
 
IV
 
V
 
VI
 
VII
 
VIII
 
IX

Komisja rozjemcza (00:43:58)
Kołkowie wraz z Kotkami siedzą w ich wspólnym mieszkaniu.

do męża - Może napijemy się kawy? Czajnik i filiżanki są gdzieś na wierzchu.

A za gaz to ja będę płacił co? Mowy nie ma! Jak będziecie u siebie to możecie sobie gotować dzień i noc kawę, ale nie u mnie!

do męża - A ja herbaty to bym się napiła. Przecież to nie ma sensu nie jeść i nie pić, a jak będziemy musieli czekać parę dni? No powiedz?

Głodem ich weźmiemy! No jak tak, no to może skocz na dół, kup coś na ząb. A ja tu będę miał na wszystko oko.

Tylko nie narób głupstw!

Ja też pójdę coś kupić i zadzwonię do pracy.

I zadzwoń do ordynatora. Niech coś zrobi, ma znajomości w końcu nie? I koniecznie do spółdzielni, przecież to nie może trwać wiecznie no. No i w ogóle coś zrób!

 Kołkowa z Kotkową schodzą po schodach przepychając się. Wpadają na Anioła trzymającego w rękach tablicę ogłoszeń.

Widziały panie cuś takiego?!

Matko Boska!

Nieliche co? Od razu domek będzie inaczej wyglądał... o! (Wiesza tablicę. Przygląda się umieszczonej na niej tabliczce z napisem: "Komunikaty i rozporządzenia. Gospodarz domu Stanisław Anioł - Alternatywy 4 m 1".) No jest coś w tym.

 Tymczasem mieszkanie Kotków i Kołków odwiedza przedstawiciel komitetu blokowego.

Nie ma mowy! Nie płacę na żaden komitet!

A ja zapłacę. Proszę mnie zapisać. Ile przepraszam?

Yyy... dwieście złotych. A tutaj proszę pokwitować na liście... o. Pańska godność?

Kołek Zdzisław.

Acha... o, tu.

wręczając przedstawicielowi 500 złotych - Proszę... no, nie trzeba reszty prawda. Mam małą sprawę, przepraszam bardzo...

Tak?

Wie pan, chodzi o to, że zostali tutaj dokwaterowani wie pan, dzicy lokatorzy wie pan. I teraz jest sprawa, w jaki sposób... bo mają jakby przydział, rozumie pan, ale to jest załatwione moim zdaniem niesłusznie, rozumie pan? Że to jest wszystko niewłaściwie. Może by w jakiś sposób komitet blokowy wie pan...

Eee! Chwileczkę, chwileczkę! Proszę pana, to i ja mam do pana też pewną sprawę. Proszę, proszę mnie zapisać. (Daje oszustowi 1000 złotych.)

z niekrytym zadowoleniem - Proszę.

A moja godność, Kotek Zygmunt.

do współlokatora - Chciałeś mnie mały przechytrzyć co? Zblatować sobie komitet? He, he. Nie ze mną te numery Bruner! Siedzimy tutaj razem i kwita! Żadnych sztuczek.

 Rozlega się pukanie do drzwi.

Całuję rączki. No bądź pan człowiek, bądź pan sąsiad no. No podniesie pan te parę sztuk mebli swoim dźwigiem.

Sąsiedzi powinni sobie pomagać.

Noo... gdyby nie on, to w ogóle nie byłoby sprawy. Ja każdemu pomogę, no a już sąsiadowi to... to obowiązkowo. Załatwicie panowie, że jego tutaj nie ma, a ja już lecę na dół.

Proszę panów, tak nie można. Nastąpiła pomyłka i dopóki się nie wyjaśni jesteście w świetle prawa równoprawnymi lokatorami. Ja mam inną propozycję. W związku ze sporem, którego nie możemy rozstrzygnąć w ramach naszych kompetencji, powinniśmy go na pewien czas przerwać. My tu z sąsiadem stworzymy komisję rozjemczą, zapieczętujemy mieszkanie, panowie oczywiście będą musieli je na jakiś czas opuścić. Pan wtedy będzie mógł nam pomóc w przeprowadzce, no a potem wrócimy do stanu poprzedniego.

No tak... a nie! Chwileczkę, chwileczkę. Ale jak ja wyjdę, to on wróci i potem mnie tutaj nie wpuści!

Nie, klucze będzie miała komisja. To oczywiste.

Oczywiście.

A potem możecie się kłócić dalej.

 Kołek z Kotkiem zgodnie oddają klucze do swojego mieszkania profesorowi.

  «« poprzedni następny »»

 
mapa strony | reklama | copyright © MAJL 2007 - 2008