|
|
 |
Wie pani, wczoraj usiłowałam herbatę kupić. Dawali po trzy, a potem ani jednej nie dostałam. |  |

|
 |
To granda wszystko. O! Ekstra mocne bez filtra chyba są, staremu muszę kupić. |  |

|
| | Do autobusu wsiada Furman. |  |

|
 |
Dzień dobry. (Sąsiadki nie reagują.) Dzień dobry paniom. (Odwracają się. Furman zauważa Kotka.) Dzień dobry, co im się stało? |  |

|
 |
Boją się gęby otworzyć, żeby pan znowu gdzieś nie doniósł. |  |

|
 |
Co? Ja... ale... |  |

|
 |
pokazujÄ…c dziecku palcem na Furmana - O widzisz, tak wyglÄ…da kapuÅ›. |  |

|
| | Furman czując się nieswojo, odwraca się do okna, zasłania lekko kapeluszem, podczas gdy wszyscy patrzą właśnie na niego. W końcu dojeżdżają do przystanku, Furman i sąsiedzi wysiadają. |  |

|
 |
ProszÄ™ pana! |  |

|
 |
do Majewskiej - Chodźmy! Chodźmy! |  |

|
 |
do Kotka - Przecież to ostracyzm. Co ja mam teraz robić? |  |

|
 |
Weź pan wiecheć pod pachę, klęknij pan przed panią Ewą. Jak ona panu odpuści to... reszta nie będzie mściwa. |  |

|
| | Furman wychodzi po schodach z kwiatami. Dopada go Lewicka. |  |

|
 |
Dla mnie? Ale zupełnie niepotrzebnie. Ja się wcale nie gniewam. |  |

|
 |
A za co? |  |

|
 |
No za to pijaństwo, ale mój kotuś już nie będzie więcej pił prawda? No nie... (Obcałowuje Furmana.) Nie będzie. Ach brzydal wie jak to się przypodobać kochanej kobiecie. |  |

|
 |
He, he. |  |

|
| | W końcu dociera do Ewy. Dzwoni do drzwi. Otwiera mu Ewa tylko w szlafroku. |  |

|
 |
Dzień dobry. Można? Przepraszam... czy rodzice są pani? |  |

|
 |
Nie ma. |  |

|
 |
Aha. To nic, to nawet lepiej. Bo ja przyszedłem żeby panią przeprosić. Ja wtedy zachowałem się głupio, rozumie pani, byłem pijany i... |  |

|
 |
O dziesiÄ…tej rano? |  |

|
 |
Nie... to znaczy tak. Tak, bo ja zawsze do śniadania pijam. |  |

|
 |
Nigdy bym tego nie powiedziała. |  |

|
 |
No pani mnie jeszcze nie zna. Dla mnie pół litra to tak jak dla innego... a nie ważne. Na przykład kiedyś z jednym bosmanem to całą noc piliśmy, szklankami. Spirytus! On potem padł oczywiście na ziemię, no a ja musiałem go transportować na statek, huragan był wtedy, burza straszliwa i... no nieważne. Proszę to przyjąć. |  |

|
 |
A co to jest? |  |

|
 |
To są naboje. Znaczy kule takie na niedźwiedzia, na dzika. Miałem kwiaty, ale Teodor mi zeżarł, bardzo proszę. |  |

|
| | Podaje Ewie pudełko z nabojami. Ewa tak je łapie, że naboje wysypują się na ziemię. Schyla się by je pozbierać, odsłaniając swoje udo. Podaje je z powrotem Furmanowi, ten bierze je w obie ręce i ... |  |

|
 |
To co, nie gniewa siÄ™ pani? |  |

|
 |
Proszę. (Chlas! - Furman zarabia kolejnego liścia. To chyba najczęściej bity w twarz mężczyzna w tym serialu.) |  |

|
|
|