WYSZUKAJ

zaawansowane



I
 
II
 
III
 
IV
 
V
 
VI
 
VII
 
VIII
 
IX

Przeprosiny z nabojami (00:32:52)
Autobus linii 451 w kierunku Ursynów Południe, a w nim rozmowa pomiędzy lokatorami Alternatywy 4.

Wie pani, wczoraj usiłowałam herbatę kupić. Dawali po trzy, a potem ani jednej nie dostałam.

To granda wszystko. O! Ekstra mocne bez filtra chyba są, staremu muszę kupić.

 Do autobusu wsiada Furman.

Dzień dobry. (Sąsiadki nie reagują.) Dzień dobry paniom. (Odwracają się. Furman zauważa Kotka.) Dzień dobry, co im się stało?

Boją się gęby otworzyć, żeby pan znowu gdzieś nie doniósł.

Co? Ja... ale...

pokazując dziecku palcem na Furmana - O widzisz, tak wygląda kapuś.

 Furman czując się nieswojo, odwraca się do okna, zasłania lekko kapeluszem, podczas gdy wszyscy patrzą właśnie na niego. W końcu dojeżdżają do przystanku, Furman i sąsiedzi wysiadają.

Proszę pana!

do Majewskiej - Chodźmy! Chodźmy!

do Kotka - Przecież to ostracyzm. Co ja mam teraz robić?

Weź pan wiecheć pod pachę, klęknij pan przed panią Ewą. Jak ona panu odpuści to... reszta nie będzie mściwa.

 Furman wychodzi po schodach z kwiatami. Dopada go Lewicka.

Dla mnie? Ale zupełnie niepotrzebnie. Ja się wcale nie gniewam.

A za co?

No za to pijaństwo, ale mój kotuś już nie będzie więcej pił prawda? No nie... (Obcałowuje Furmana.) Nie będzie. Ach brzydal wie jak to się przypodobać kochanej kobiecie.

He, he.

 W końcu dociera do Ewy. Dzwoni do drzwi. Otwiera mu Ewa tylko w szlafroku.

Dzień dobry. Można? Przepraszam... czy rodzice są pani?

Nie ma.

Aha. To nic, to nawet lepiej. Bo ja przyszedłem żeby panią przeprosić. Ja wtedy zachowałem się głupio, rozumie pani, byłem pijany i...

O dziesiątej rano?

Nie... to znaczy tak. Tak, bo ja zawsze do śniadania pijam.

Nigdy bym tego nie powiedziała.

No pani mnie jeszcze nie zna. Dla mnie pół litra to tak jak dla innego... a nie ważne. Na przykład kiedyś z jednym bosmanem to całą noc piliśmy, szklankami. Spirytus! On potem padł oczywiście na ziemię, no a ja musiałem go transportować na statek, huragan był wtedy, burza straszliwa i... no nieważne. Proszę to przyjąć.

A co to jest?

To są naboje. Znaczy kule takie na niedźwiedzia, na dzika. Miałem kwiaty, ale Teodor mi zeżarł, bardzo proszę.

 Podaje Ewie pudełko z nabojami. Ewa tak je łapie, że naboje wysypują się na ziemię. Schyla się by je pozbierać, odsłaniając swoje udo. Podaje je z powrotem Furmanowi, ten bierze je w obie ręce i ...

To co, nie gniewa się pani?

Proszę. (Chlas! - Furman zarabia kolejnego liścia. To chyba najczęściej bity w twarz mężczyzna w tym serialu.)

  «« poprzedni następny »»

 
mapa strony | reklama | copyright © MAJL 2007 - 2008