|
|
 |
Jutro oddajemy dom, który odtąd będzie waszym domem. Proszę żebyście o tym pamiętali w trakcie codziennej eksploatacji. Byłoby fałszywą skromnością gdybym pominął tu rolę naszej spółdzielni, nawet he, he, własną rolę. (Rozlegają się brawa.) Ci, którzy otrzymali mieszkania uważani są za szczęśliwców, a to nieprawda. Nasza wytężona praca, godziny spędzone nad analizą dokumentów sprawiły, że nie szczęśliwcy a ci, którzy na to w pełni zasługują mieszkania otrzymają. |  |

|
| | W trakcie przemówienia prezesa wchodzi Kotek, przepycha się i siada koło małżonki. |  |

|
 |
do żony - Klucze dawali? |  |

|
 |
A co, to ważne? |  |

|
 |
Najważniejsze. To znaczy, że się dogadali z usterkami, wykonawca z inwestorem. |  |

|
 |
odwracając się do Kotków - Proszę o spokój! |  |

|
 |
wciąż przemawiając - Gratuluję wszystkim serdecznie! (Kolejne brawa.) A teraz pozwólcie, że wręczę ten oto symboliczny klucz od waszego domu gospodarzowi waszego domu, panu Stanisławowi Aniołowi. (Znów brawa.) Proszę. |  |

|
 |
Korzystając z okazji chciałbym zapytać, co się dzieje z tymi szafami, które miały być wmontowane w ściany? Przecież wnieśliśmy dodatkowe opłaty. |  |

|
 |
Nie, nie. To później. |  |

|
 |
Co to znaczy później? |  |

|
 |
Ja jeszcze raz chciałem podziękować panu prezesowi i wszystkim panom. Czy ktoś jeszcze z państwa chciałby zabrać głos? |  |

|
 |
Ja! Ja chciałem zabrać głos, bo ja zostałem oszukany! |  |

|
 |
To pan jesteś oszustem mieszkaniowym! (Na to oskarżenie niepewnie wstaje siedzący obok Cichockiego Dominek.) Nie, nie pan, a pan! Ten obywatel proszę państwa chciał wyłudzić już trzecie mieszkanie! |  |

|
 |
Ale ludzie, to przecież nieprawda! Ja wszystko opowiem. Ten redaktor z telewizji... |  |

|
 |
Nie, nie, nie! Skończyły się proszę pana czasy wszechmocnej telewizji. Dzisiaj mieszkania będą otrzymywali naprawdę potrzebujący, a nie rodziny i znajomi panów redaktorów! (Rozlegają się brawa.) |  |

|
|
|