|
|
 |
zamykając lodówkę na kłódkę - Panie Antoni? Wrócił pan już? |  |

|
 |
Tak, tak. |  |

|
 |
Pani Majewska! Pani pozwoli! Pani Majewska, pani to sobie za dużo pozwala. |  |

|
 |
O pozwala... |  |

|
 |
No, spaceruje pani z panem Antonim do drugiej jak gdyby nigdy nic, a ja? Przecież było ustalone, że ja idę o pierwszej. Więc jak to tak? |  |

|
 |
Ale proszę pani chciała iść trochę cukru zamówić... pani nie wie jak to teraz w sklepach. O, znowu się awanturuje, awanturnica jedna taka. |  |

|
 |
Uhh, pani Majewska. Porządek musi być. Jak ja teraz nie pójdę, to Siewska w ogóle nie zdąży. A jej się chyba też należy nie? I żeby w taką pluchę, serca trzeba nie mieć wyprowadzać dziadka. Jeszcze się przeziębi! |  |

|
 |
O już dobrze... Dobra, dobra. |  |

|
 |
Mam rację panie Antoni? Może jeszcze siusiu przed wyjściem? |  |

|
 |
Nie, nie. Dziękuję, nie. |  |

|
 |
No to jedziemy. |  |

|
| | Jadą rzecz jasna do sklepu. Przed sklepem długa jest kolejka. Kobieta wykorzystuje sytuację i pod pretekstem opieki nad inwalidą wchodzi do sklepu bez kolejki. Po chwili wracają do domu. |  |

|
 |
Nareszcie jesteście. Co dają? |  |

|
 |
Słoninę, ale będą kości i boczek. |  |

|
 |
To co, pojedziemy panie Antoni kochany? |  |

|
| | Tymczasem w drzwiach pojawia się przedstawiciel spółdzielni mieszkaniowej. |  |

|
 |
Chwileczkę. Y... obywatel Kierka? |  |

|
 |
Tak. |  |

|
 |
A... proszę do pokoju. Dostaliście nowe mieszkanie, nowe M5, w nowoczesnym budownictwie. He, he. Jest mi bardzo miło poinformować pana panie Kierka o tym, tym bardziej że jest pan w naszej Spółdzielni członkiem o najdłuższym stażu. He, he. A tak, tak panie Kierka. Trzydzieści lat, a jak z bicza strzelił he, he! Mieszkanie jest na Ursynowie, słoneczne, duża kuchnia, no i będziecie sobie mogli teraz spokojnie odpocząć. |  |

|
 |
A czy tutaj dziadkowi źle? |  |

|
 |
A właśnie, a kto by się tam nim zajmował na takim odludziu? Tu i przychodnia blisko i opiekę ma. |  |

|
 |
Śródmieście. I dużo na świeżym powietrzu. |  |

|
 |
A w ogóle to brudy lepiej prać nie przy obcych. |  |

|
| | Komisja opuszcza lokal. Tam jednak dalej trwa dyskusja o zaistniałej sytuacji. |  |

|
 |
Przecież on i tak nie dostanie tego mieszkania. Jeden człowiek ma dostać M5. To niemożliwe. |  |

|
 |
Nie ma dwóch zdań. |  |

|
 |
Gdyby jeszcze żona żyła, ale to już będzie z pięć lat jakeśmy ją pochowali. A jeden syn w Anglii, a drugi w Dalmorze. |  |

|
 |
Trzeba pomyśleć jak pomóc człowiekowi. |  |

|
 |
Panie Antoni, a może pan sam zadecyduje kogo by pan wybrał? To będzie najsprawiedliwsze. |  |

|
 |
Kiedy ja was wszystkich lubię. |  |

|
 |
No ale wszystkich pan nas ze sobą nie weźmie. |  |

|
 |
Z resztą to nie miałoby sensu. |  |

|
 |
Musimy sami zdecydować. Ale jak? |  |

|
 |
Chwileczkę. Ja mam pomysł. Kochanie pomóż mi. (Razem z żoną zwija obrus ze stołu.) Proszę państwa. Jest tu nas razem sześć rodzin tak? To wszystkie te rodziny niech podejdą koło stołu. Panie Wacku! |  |

|
 |
Tak? |  |

|
 |
podając mu do ręki butelkę - Wie pan o co chodzi? |  |

|
 |
Dobra! Niech los zadecyduje. |  |

|
 |
Kręcić? |  |

|
| | W tym najważniejszym momencie członkini rodziny Majewskich, a mianowicie Ewa wychodzi. |  |

|
 |
Gdzie ty? |  |

|
 |
Tata, ja muszę wyjść. |  |

|
 |
Po co? |  |

|
 |
Na prawdę muszę. |  |

|
 |
A właśnie, co ty robisz po nocach? |  |

|
 |
Ja w twoim wieku, a wiedz, że byłam ładniejsza od ciebie, to w ogóle z domu nie wychodziłam. |  |

|
 |
Ale mnie tam cytryny obiecali. |  |

|
 |
machając ręką na znak wymuszonej zgody - ee... już! |  |

|
 |
Panie Wacku, kręć pan dobrze. |  |

|
 |
W porządku. Uwaga! Kręcę! |  |

|
| | Rozkręca butelkę na stole. Bernatowicz ewidentnie przechyla się w stronę Majewskiej, na której zatrzymuje się butelka. |  |

|
 |
Panie Bernatowicz! Nie przechylaj się pan! Wyraźnie na nas padła. |  |

|
 |
No przecież prosto stoję. Cały czas stałem. Każdy widział no nie? |  |

|
 |
Wymkła mi się z ręki. Może jeszcze raz zakręcę? |  |

|
 |
A tak, aż na pana padnie. Oliwa tylko raz sprawiedliwa. |  |

|
 |
Ale padło na mnie. No żebym tak skonał. To pani się przesunęła. |  |

|
 |
Ja? |  |

|
| | Wszyscy pogodzeni z faktem wygranej Majewskich rozchodzą się do swoich pokoi. |  |

|
 |
Chwileczkę! Jeżeli Majewscy wyprowadzą się to możemy losować o ich pokój. Panie Grzyb, do roboty! |  |

|
 |
No, butelka! |  |

|
|
|